Nie wyglądam jak magiczna wróżka, ani nie myślę jak szalona Mariola, ale potrafię czarować swym szaleństwem. Jeśli jeszcze tego nie czujesz to zanurz się głębiej w moje słowa, to może choć trochę Cię przekonam. ;)
Ostatnio ukierunkowałam mój tor myślenia na pewne kwestie dotyczące mojego postępowania. Czy czasem nie zaczęłam żyć w sposób "instant"? Czy nie potrafię już czerpać przyjemności z czekania na to, co najlepsze i nie sięgam po to, co wydaje się być łatwiejsze do zdobycia? Niestety, ale prawda w tym przypadku jest bolesna.
Kiedy rozpoczął się ten proces w świecie? Myślę, że już na początku świata, ale wtedy nie można było "przyspieszyć", a teraz wszystko jest na wyciągnięcie ręki. Kiedyś przeciętny Kowalski pracował 12h dziennie, aby potem móc porozmawiać przy kolacji ze swoimi pociechami, nim jego powieki do końca zmorzyłby sen. Obecnie taki Kowalski woli wysłać dziecku snap'a lub pogadać z nim przez telefon. Dlatego tak wielu nastolatków izoluje się od świata, bo fizyczny kontakt kojarzy im się jedynie ze współżyciem seksualnym zniekształconym przez media. Często potrzebujemy tylko popatrzeć komuś w oczy, móc go przytulić, zobaczyć czyiś szczery uśmiech, a zamiast tego otrzymujemy sztuczne ikonki i coraz większy problem z otwarciem się przed drugim człowiekiem. Środki masowego przekazu tak nas ostrzegają przed zranieniem i utratą dumy, że na samą myśl o nawiązaniu nowej relacji czujemy kajdanki zaciskające się na naszych nadgarstkach. Zazwyczaj to dla nas wcale nie taki wielki wysiłek, aby ruszyć tyłek z domu i zrobić coś więcej dla kogoś, oprócz czatowania z nim na fb. Ludzie nawet nie zdają sobie sprawy, ile to sprawia radości drugiej osobie. Znam tyle cudownych ludzi, którzy bardzo rzadko opuszczają swoje pokoje, bo boją się zaangażować swoje delikatne serca. Szkoda, bo uważam, że świat stałby się ciekawszy, gdyby pokazali mu, co trzymają w środku.
Wiem, że mogę tak produkować się w nieskończoność, a nie da to żadnego efektu. Może nawet ktoś przyzna mi rację. Ale czy to zmieni cokolwiek w jego życiu? Szczerze wątpię. Każdego dnia jesteśmy faszerowani taką dawką informacji, że już nawet nie zwracamy uwagi na to, czego słuchamy, co oglądamy czy czytamy. Nieważna jakość, ważna szybka konsumpcja...
Wygodna "Instantlove" nie istnieje. Kiedy ktoś próbuje ją przyspieszyć wtedy nabawia się przykrych przeżyć i wspomnień. Miłość to nie uczucie, to ciężka praca pełna radości i smutków, krzyków i łez szczęścia. Polega na dawaniu z siebie wszystkiego i nieoczekiwaniu niczego w zamian. "Najpierw liczysz się TY a potem ja". Egoizm musi zniknąć w czeluściach samotności.
"W miłości nie ma strachu, ponieważ doskonała miłość usuwa strach, gdyż strach drży przed karą; kto się więc boi nie jest doskonały w miłości" ~ parafraza I Listu Jana 4:18
Ostatnimi czasy dużą sławę zyskała terapia muzyką. Ponoć nawet pomogła w wybudzeniu ze śpiączki. Kocham muzykę. Jednakże dziś skupię się na innym rodzaju terapii: peozjoterapii. Nie chodzi mi tylko o jej czytanie, ale głównie o tworzenie. Nie wiem jak innym, ale mnie bardzo pomaga przelać swoje emocje i myśli, aby móc lepiej je zrozumieć lub po prostu poczuć się troszkę "lżejszym". A o to kilka moich wierszy z ostatniego miesiąca:
"Sen" Szepcę
Ci do ucha Słodkie, ciche słowa Szyję zdobi mucha A na
głowie korona Czuję dotyk Twej dłoni Dodaje mi to
pewności Topię się w tej toni Miłość powstaje z
nicości Przez ten miły pocałunek Serce bije jak w
kościele Upoiłeś mnie ty - mój trunek Mój drogi Michale
Aniele
"Podane na tacy"
Ty patrzysz na mnie
Ja się uśmiecham
Lecz gdy spoglądasz
Gaśnie mi zapał
To głupie, lecz powiem
Śnisz mi się po nocach
Mógłbyś mnie zganić
Wzrokiem chłoszcząc
Nie wiem co kryją
Twe błękitne oczy
Niebiańskie i ogniste
Pochłaniają mą duszę
To chyba wszystko
Co trapi mi głowę
Jeszcze kruche serce
Na srebrnej tacy podane
Czy sięgniesz po nie
Ono należy do Ciebie
"Czas płynie..."
Czas płynie
Czasem jak kropla porannej rosy
Czasem jak siarczysty deszcz
Czas płynie
Wskazówki odbijają się od siebie
By pędzić do natłoku zdarzeń
Czas płynie
Słońce stawia kroki po Ziemi
Skraca życie złocistymi promieniami
Czas płynie
Biegnie aby stresować
Powoli stąpa pouczając
Czas płynie
Uczy goniącego cierpliwości
Nadaje rytm temu, co stoi
Czas płynie
Aż w którejś chwili umiera
Gdy stajesz się szczęśliwy
Lub zmieszany z prochem
Nadszedł kolejny rok szkolny. Jednak przyniósł on wiele zmian: nowa szkoła, nowa klasa, nowi znajomi, nowi nauczyciele, nowe troski, nowe radości, nowe spojrzenie i mniejsza ilość decybeli. Daję się pochłonąć temu pędowi. Pozwalam, aby robić coś produktywnego, dobrze się bawić i skupić się na tym, co jest ważne. W sumie nie wiedziałam o czym napiszę ten post. Trochę spontaniczności zawsze nadaje świeżości. Oto lista moich ulubieńców tej jesieni:
1. Kawa Jacobs Cappuccino Milka CHOCO - tak naprawdę nienawidzę kawy, ale ta zawiera tylko ok.3 %, więc to miła odmiana; słodko-gorzka przyjemność.
2. Książka "Obsydian" Jennifer L. Armentrout
3.Tom Odell - Another Love - moja przyjaciółka jej nienawidzi, a ja ją uwielbiam. Z jednej strony uważam, że ta piosenka jest okropna, ponieważ rani drugą osobę, która zostaje odtrącona przez podmiot, ale z drugiej strony świetnie rozumiem sytuację głównego bohatera i dlatego kocham tę piosenkę. Odnosi się do różnych aspektów mojego życia.
4. PROEM - Weekend z e15 - po obozach "Czemu nie?" w Zakościelu jako asystentka lidera, nie mogę się doczekać kolejnego spotkania w tym cudownym miejscu. Tym razem to ja będę uczestnikiem. Mam nadzieję, że będę mogła tam być. Oto link do wydarzenia
5.Nowa klasa - miła odmiana po 9 latach. Z poprzednią klasą byliśmy już jak rodzina. Póki co nowa klasa wydaje się w porządku, oby tak dalej. Mat-fiz-inf <3
Każdy z nas ma tylko jedno serce. To od nas zależy, jak będziemy o nie dbać i co z nim zrobimy lub komu damy. Ja należę do grona osób, które chronią serca tak bardzo, że najlepiej włożyłyby go do złotej skrzyni i zakopały tak głęboko, aby nikt go nigdy nie znalazł. Taką postawę powoduje nadmierna ostrożność i strach przed zranieniem. Istnieje również druga skrajność, czyli ludzie, którzy bez problemu wręczają swoje serca pierwszemu lepszemu człowiekowi, który o nie poprosi. Takie osoby pragną gorączkowo miłości, ale niestety często jest ona chwilowa i zostawia jedynie bolesne rany.
Każdy z nas potrzebuje miłości, troski i akceptacji. Jest to wpisane w nasz kod DNA. Możemy sobie wmawiać, że samotność jest przyjemna i wygodna, ale na dłuższą metę to droga do smutku i depresji. Czasami próbujemy zagłuszyć te potrzeby pasją, pieniędzmi, muzyką, książkami, internetem, imprezami, pracą, szkołą, czy też innymi zapychaczami czasu. Jednak czym jest ta miłość, której tak desperacko szukamy? Nie jest ona na pewno samymi emocjami, miłymi odczuciami fizycznymi, ani czułymi słówkami. Czy znasz uczucie kiedy jesteś w stanie wskoczyć dla kogoś w ogień, ale nie, aby mu zaimponować, lecz by go z niego uratować? Czy potrafiłbyś rzucić wszystko dla drugiej osoby, gdyby cię potrzebowała? Czy w większości wolnych chwil pragniesz przebywać z drugą osobą? Czy tęsknisz, gdy nie ma jej obok? Czy troszczysz się o nią bardziej niż o samego siebie? Jeśli tak to prawdopodobnie kochasz ją. Ale jak sprawdzić czy ona kocha ciebie?
1. Jej odpowiedzi na powyższe pytania również są w stosunku do ciebie twierdzące.
2.Czujesz się przy niej bezpiecznie.
3.Ufasz jej.
4.Szanuje twoje zasady i warunki, które jej stawiasz (np. w kwestii kontaktu fizycznego).
5.Nie dochodzi do ostrych kłótni (w sensie z przemocą czy z przeklinaniem na siebie nawzajem).
6.Jesteś dla niej najważniejszym człowiekiem i czujesz to w każdej sytuacji.
Moje serce należy do Boga. Spędzam z nim najlepsze chwile mojego życia i zawsze czuję się bezpieczna, akceptowana i kochana przez Niego. Bóg sprawia, że nie muszę się o nic martwić. Ale sama również muszę dbać, o to co do siebie dopuszczam i czym "się karmię"."Czujniej niż wszystkiego innego strzeż swego serca, bo z niego tryska źródło życia!" ~ Przypowieści Salomona 4:23.
Polecam obejrzeć tę dramę:
"Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają jak latać."
Każdy człowiek popełnia w życiu błędy. Nikt nie jest doskonały. Różni ludzie próbuję sobie z nimi poradzić poprzez najrozmaitsze, znane im sposoby. Jedni chowają wszystko pod przysłowiowy dywan, inni biorą jakąś naukę lub próbują naprawić nieodwracalne, jeszcze inni wciąż się obwiniają. Rozwiązań jest mnóstwo, ale które jest właściwe? Jak nie wracać do haniebnej przeszłości i móc iść do przodu z podniesioną głową?
Osobiście jestem zwolennikiem bardzo oryginalnego wyjścia z sytuacji. Oddaję go Bogu! Oczywiście sama również w miarę swoich możliwości staram się poprawić stan złej sytuacji, ale sam człowiek nie wiele może zdziałać. Czasem wystarczy klęknąć, zawołać do Pana, uspokoić się i zacząć myśleć logicznie. Podejmowanie decyzji instynktownie, biorąc pod uwagę dzisiejszy egoizm, zazwyczaj tylko pogarsza sytuację. Nie bójmy się! Nie bójmy się być szczerzy, bo prawda zawsze wychodzi na jaw. Kłamstwo to tylko chwilowy środek odurzający. Nigdy nie gwarantuje trwałego działania. Bóg jest odpowiedzią na wszystko. Daje pokój w sercu i już nie musisz się o nic martwić. ;)
"Mali, szarzy, brzydcy ludzie" Mali, szarzy, brzydcy ludzie rozglądają się w koło Szukają sensu, marzeń, piękna, którego im brak Patrzą na ładnych, ale rzadko z zazdrością Czytają piękne słowa, książki, cytaty, mądrości Dają to, co dobre, miłe, słodkie, grzeczne Ludziom, pojącym się tym, co najgorsze Nikt ich nie widzi lub raczej nie ma ochoty Pragną utopić się we wszystkim, co piękne Ci szarzy, brzydcy mali ludzie, których nie słychać To wszystko z tej nędznej brutalnej brzydoty Od tego nie ma prostej jak droga do domu ucieczki Tylko gdy ich nie możesz ujrzeć wydają się piękni Tak to oni - mali, szarzy, brzydcy ludzie Każdy w końcu nim się stanie...
P.S. Nowa piosenka Hillsong United jak zwykle przemawiająca i piękna. <3 Shalom!
Dawno, dawno temu, a dokładnie szesnaście lat temu i jeden dzień wcześniej przyszła na świat mała cudowna istota. Rosła, uczyła się, upadała, podnosiła się, aż w końcu skończyła szesnaście lat i jej życie gwałtownie się przewróciło, poznała idealnego chłopaka, odnalazła prawdziwych przyjaciół i robiła już zawsze to, co kocha, a rodzina ją nieustannie wspierała... To nie jest moja historia i prawdę powiedziawszy: cieszę się z tego! Życie to nie książka, czy film. Czasem to przypomina, ale życie jest inne, bardziej urozmaicone, mniej cukierkowe.
Dlaczego o tym piszę? Wczoraj skończyłam szesnaście lat! Ponoć to "ten wiek", kiedy wszystko się zmienia i nabiera rozpędu. Jednak wiem, że u mnie to będzie rok szalony i nieprzewidywalny jak każdy inny. Nie jestem imprezowiczką, ani jakąś zamożną osobą. Jestem prostą dziewczyną, ale jest ktoś, kto sprawia, że moje życie nigdy nie jest nudne i proste (a tym bardziej szare i smutne). Tą osobą jest Bóg. Tak wiem, od tego momentu opuścisz mnie czytelniku, jeśli jednak jesteś ciekawy jak to możliwe, że życie może być ciekawe bez drogich luksusów i ciągłego kłamstwa, czy odurzenia to pozostań i czytaj dalej.
Wszystko zaczęło się po moim urodzeniu. Moi rodzice zaczęli regularnie chodzić do kościoła protestanckiego. Kilka lat później wzięli chrzest ( <---gdyby ktoś nie wiedziała to w kościołach protestanckich bierze się chrzest dopiero, kiedy samemu podejmie się o tym decyzję). Można powiedzieć, że wychowałam się w tak zwanej "rodzinie wierzącej". Ja też wierzyłam, jednak moje zachowanie nie zawsze to pokazywało. Z pozoru wydawałam się grzeczna i przykładna, jednak sporo mi brakowało, nadal brakuje, ale teraz z pewną różnicą. Ja nie próbuję, ale działam z pomocą Bożą! Kiedy upadam, to Bóg pomaga mi powstać. Uratował mnie ze smutku, uzależnień (nie chodzi mi tu o jakieś ciężkie typu alkohol, papierosy, czy niemoralne czyny), które niszczyły mnie i moją wartość, nauczył mnie kochać i przebaczać. Pokazał i nadal pokazuje mi to, czego brakuje w dzisiejszym świecie, a czego tak każdy gorączkowo się szuka. To w Bogu jest ukojenie, to w Bogu jest uciszenie duszy. On nie ocenia, daje wciąż kolejną szansę i pragnie Ci ją podarować za darmo.Czy masz odwagę, by się jej uchwycić?
Oczywiście chrześcijaństwo - jak się później okazało - nie jest wcale takie różowe. Są problemy, wzloty, upadki, zwątpienia, trudności, ale to wszystko jest krótkie i szybko przemija. Bóg leczy chore serca, ratuje z głębi nieszczęścia. Jednakże jest jeden warunek, trzeba wyrzec się swojego starego życia, odwrócić się od grzechu i zacząć od nowa jako naśladowca Chrystusa."Albowiem tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy kto w Niego uwierzył nie zginął, ale miał życie wieczne.". Karą za grzech jest śmierć. Osoba, która odda swoje życie Bogu nie zostanie potępiona, będzie żyć nawet po życiu i to w wiecznym spełnienu i radości. Czy On wymaga zbyt wiele? Nie! Daje więcej, niż ktokolwiek, kogo znasz. Dalej szukasz lepszego życia? Zajrzyj do Biblii! To ponadczasowy drogowskaz do szczęścia, które może dać tylko Bóg! Odkąd jestem z Bogiem nigdy nie byłam samotna. To najlepszy Ojciec, Nauczyciel i Przyjaciel, jakiego można sobie wymarzyć! Prawdziwy sens jest w miłości, a Bóg jest miłością! Jeśli kto pragnie, niech przyjdzie do mnie i pije. ~ mówi Jezus Chrystus, Zbawiciel świata, który umarł ze względu na miłość do ciebie!
5 - 8.02.2015 roku odbywał się jeden z największych zlotów młodzieży chrześcijańskiej w Polsce: Zimowy Zjazd EXODUS 2015! Był to naprawdę niesamowity czas z cudowną młodzieżą i wielkim Bogiem. Całość działa się na gdańskiej Ergo Arenie! Organizatorzy zapewnili liczne atrakcje i sporą dawkę emocji.
Zimowy Zjazd to wydarzenie, które realizowane jest już od ok.19 lat. W tym roku można było wziąć udział w licznych koncertach znanych i debiutujących artystów. Największym z nich był występ zespołu Hillsong ze Stockholmu. Poza liczbą 1,5 tysiąca uczestników, w widowisku wzięło udział ponad drugie tyle osób z zewnątrz. Tego nie da opisać się słowami, to trzeba przeżyć. Był to dla mnie czas, kiedy mogłam się zatrzymać, odpocząć duchowo i trochę skupić się tylko na sobie. Atmosfera zdawała się być nieziemska. Moją ulubioną częścią dnia były "poranne inspiracje" - czyli poranne modlitwy. Bardzo przeżywałam koncerty na scenie alternatywnej, miały taki czarujący klimat. W sumie całe przedsięwzięcie było takie inne... Jakbym na chwilę uciekła do świata pełnego miłości i pozytywnej energii. Kogo tam nie było, niech żałuje, bo jest czego! I oczywiście zapraszam wszystkich za rok na EX 2016! Więcej informacji i zdjęć na ZimowyZjazd.
Moda na "zainteresowanie wszystkim, oprócz własnym życiem" jest nieodłącznym kultem większości pokoleń. Jednak w tych czasach zdaje się być to najbardziej dotkliwe i szerzone. Mass media mogą przyczepić się do wszystkiego. To oczywiście działa również w drugą stronę. Każdy pragnie mieć jak największą ilość followers'ów na koncie, ale przy tym powtarza, że bardzo ceni sobie życie prywatne i twierdzi, iż ludzie, którzy go obserwują nie mają swoich zajęć. Zamiast rozmowy nastolatki wolą czytać czyjeś odpowiedzi na portalu ask.fm i wysyłać sobie zdjęcia na Snapchat. Tyle zapożyczeń z angielskiego, że Baczyński się w grobie przewraca.
Środki masowego przekazu - maszynka do mielenia. Niszczy ludzi robiąc z nich odpadki, zwane celebrytami lub potocznie gwiazdami. Kolorowe brukowce robią zdjęcia im, ich dzieciom, sprawdzają ile zarabiają, z kim sypiają (dalej nie będę kontynuować, bo aż mnie w żołądku skręca)... Narzucają nam pewne "normy", do których mamy przywyknąć i je propagować. Telewizja potrafi prać mózgi wmawiając małym dziewczynkom, że jak nie będą ważyły 30 kg to będą za grube. Oczywiście nie tyczy się to wszystkich gazet i programów telewizyjnych. Przecież istnieją jeszcze ludzie myślący. ;)
Nie chcę tu negować wszystkiego, bo jest też sporo plusów rozwoju techniki i portali społecznościowych. Miejmy na uwadze, aby zachować pewną kulturę.
Kiedy korzystasz z internetu pamiętaj, że:
*każdy może przeczytać to, co w nim umieścisz
*warto zostawić sobie trochę prywatności
*to ma ułatwiać życie, a nie je zastępować
*jeśli komuś coś piszesz to nie zapomnij, że jest to żywa istota z uczuciami, zastanów się czy powiedziałbyś to tej osobie prosto w oczy
*tutaj również panują zasady i ich wykroczenie przyniosą konsekwencje w realnym świecie.
Nie tylko niszczący jest hating w wirtualnym świecie,ale bardziej bolesne jest bycie ofiarą obmawiania, obgadywania, wyzywania, obrażania i gnębienia. Niestety opiekunowie takich osób zazwyczaj to bagatelizują, a pokrzywdzeni nie potrafią sobie z tym poradzić. Dlatego spora ilość młodych ludzi popada w stany depresyjne, nastają na swoje życie, zamykają się w sobie. Sama byłam kiedyś takim pionkiem w grze. Nie wiedziałam, co mam zrobić. Zwracałam się z tym do mojej wychowawczyni, ale ona po prostu nie chciała się narażać innym dorosłym i niezbyt ją to obchodziło. Rodzice kazali mi radzić sobie samej (myśleli, że przesadzam). Na szczęście znalazłam pomoc u pani ze świetlicy szkolnej. W takich sytuacjach nie wolno się bać. Należy to jak najszybciej zgłosić zaufanemu nauczycielowi lub szkolnemu psychologowi. Skoro i tak ma się kłopoty to należy je wyrwać, gdy jeszcze nie mają korzeni.
Ja wybaczyłam, ale wiem, że nie wszyscy to potrafią, więc powinno się chociaż szanować ludzi, choćby ze względu na własną kulturę i odrobinę zdrowego rozsądku. Po co sobie robić wrogów?! Nie wolno także być obojętnym, gdy jest się świadkiem takich wydarzeń.
"Najgorszym naszym grzechem wobec bliźnich nie jest nienawiść,
tylko obojętność, bo jest nieludzka." ~ George Bernard Shaw
Na koniec trochę materiału z nowego programu Disney Channel Polska "Dodaj znajomego":
Jak na piątek przystało należało jakoś dobrze spożytkować czas i zaoszczędzone po świętach pieniądze. Wraz z tatą (moim towarzyszem przy oglądaniu filmów fantasy i akcji) wybraliśmy się na jeden z najbardziej kasowych filmów ostatniej dekady.
Recenzja:
Film "Hobbit: Bitwa Pięciu Armii" jest trzecią i ostatnią częścią serii filmów o przygodach hobbita Bilbo Bagginsa. Cykl powstał na podstawie książki J.R.R. Tolkien'a pt. "Hobbit, czyli tam i z powrotem".
Mimo, że adaptacja sporo odbiega od oryginalnej powieści bardzo przypadła mi do gustu. Dzieło Peter'a Jackson'a zalatywało typowym hollywoodzkim patosem. Reżyser przedobrzył z efektami specjalnymi i wiecznie narastającym napięciem większości scen. Jednak bez tych wszystkich "przerostów formy nad treścią" nie byłaby to tak zachwycająca ekranizacja. W poprzednich dwóch częściach było wystarczająco dużo fabuły, więc musiała w końcu nadejść upragniona akcja. Właśnie te czynniki, które często zabierają piękno całego filmu (jak w przypadku "Miasto 44") to w twórczości Jackson'a stały się atutami.
Serdecznie polecam ten film każdemu fanowi akcji i fantasy, nawet jeśli nie oglądał poprzednich części. Piękna muzyka, wzruszające sceny, spora dawka napięcia i walk, urocze widoki oraz wysoki poziom efektów specjalnych - to w skrócie charakterystyka tegorocznego "Hobbita".