Na wstępie chciałabym przeprosić za moją dłuuuuuuższą nieobecność. Niestety w trzeciej klasie gimnazjum nie ma zbyt wiele czasu na przyjemności. Jeszcze do tego dwa razy w tygodniu treningi...
Koniec tłumaczenia się! Przygotowałam dla Was recenzję najnowszej książki "W śnieżna noc", którą otrzymałam na jednej z Wigilii, na których byłam (miałam w tym roku aż 5 kolacji wigilijnych).
"W śnieżną noc" to zbiór trzech opowiadań, napisanych przez trzech - bardzo znanych wśród młodzieży - pisarzy. Każde z nich opowiada inną historię, ale wszystkie łączą bohaterowie, miejsce i liczne nawiązania do wątków, fabuł itd.
"To, co dla jednych jest obłędem, dla innych stanowi gwarancję zdrowia psychicznego."
Pierwsze opowiadanie spodobało mi się najbardziej. Krótka historia bardzo szalonej
i pozytywnej Jubilatki (<--to jest imię), której życie w jedną noc całkowicie wywraca się do góry nogami. Autorka bardzo zaskoczyła mnie pomysłowością i niecodziennym charakterem swoich postaci. Akcja była wartka i pełna niespodzianek.
Kolejną część książki zajmował "Bożonarodzeniowy Cud Pomponowy" Johna Green'a. W sumie to był jedyny pisarz, z którego twórczością się wcześniej spotkałam i liczyłam na coś bardziej spektakularnego. Oczywiście humor jak zawsze na snobistycznym poziomie z nutką ironii i dużo dozą sarkazmu, ale chyba właśnie tym podbił miliony czytelniczych serc. Schemat dość standardowy i akcja chwilami się "toczyła" zamiast "jechać" (takie nawiązanie do fabuły). Podobało mi się, ale miałam nadzieję na coś lepszego.
Na koniec dołożono historię bardzo egoistycznej i nieszczęśliwej nastolatki, która, po prostu użalała się nad sobą. Nie polubiłam zbytnio Addie. Mimo, że próbowała się zmienić i wziąć się w garść to nie przypadła mi do gustu. Jednak jej przyjaciółki wydawały się naprawdę sympatycznymi, ciekawymi postaciami. Perypetie nastolatki były dość oryginalną koncepcją. Rzadko kiedy pisarz tworzy postać, która jest "do bani" i stara się pokazać, że ona też może się zmienić. Tu chylę czoła autorce, bo mi osobiście nie chciałoby się tworzyć jako główną bohaterkę kogoś, kto nieszczególnie byłby przeze mnie lubiany.
Teraz tylko krótko podsumuję. Plusem każdego opowiadania był pozytywny wydźwięk, barwny język i oryginalne pomysły oraz realni i różniący się od siebie bohaterowie. Natomiast można się przyczepić do niekiedy powolnego rozwoju wydarzeń jak na opowiadania oraz bardzo przewidywalnych zakończeń. Mimo wszystko trzeba sobie przed przeczytaniem uzmysłowić, że są to romanse i nie ma, co oczekiwać wielkich zwrotów akcji itp. W każdym razie bardzo serdecznie polecam na długie, mroźne wieczory do gorącego Latte ze Starbucks'a. ;)
Opinię znajdziecie także na lubimyczytac.pl (świetna stronka dla każdego czytelnika).
Moje konto: http://lubimyczytac.pl/profil/167717/okanii
A Wy co polecilibyście na zimowe nudy? ;)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz